Polepszenie warunków

O godzinie 15 byli z powrotem przy namiotach. Olszewski czuł się jakby lepiej i nawet wspominał, że chciałby następnego dnia również wejść na szczyt. Po biwaku — 27 maja sytuacja zmieniła się diametralnie. Stan Olszewskiego był ciężki, chory zdradzał objawy obrzęku płuc, majaczył i nie był w stanie poruszać się o własnych siłach. Wyjście w górę grupy: Młotecki, Pietraszek i Rogalski, z drugiego szturmu wierzchołka zamieniło się w akcję ratunkową. Pomagał im w tym Szerpa Wang Chu. Równocześnie piątka zdobywców rozpoczęła sprowadzanie chorego. Ruchami obydwu grup sterował radiotelefonicznie z bazy Staszyszyn. Spotkanie nastąpiło na wysokości ok. 7100 m. Olszewski otrzymał pomoc lekarską i najważniejszą rzecz — tlen. Po biwaku w jamie lodowej, rozpoczęło się dalsze sprowadzanie chorego, którego stan szybko się poprawiał. Niebezpieczna przygoda znalazła szczęśliwe zakończenie wraz z powrotem do bazy w dniu 30 maja. Wejściem na Kangbachen wyprawa poprawiła polski rekord wysokości ustanowiony przed trzema laty na Kunyang Chhish. „Boom” wyprawowy w polskim alpinizmie sprawiał jednak, że żywoty rekordów wysokości były coraz krótsze. Ten z Kangbachen przetrwał niewiele ponad rok, kiedy to został poprawiony na Broad Peak Middle.

Słaba forma

Rankiem 26 maja okazało się, że Olszewski, który już poprzedniego dnia wykazywał słabą formę, czuje się bardzo źle i nie może uczestniczyć w szturmie. Pozostali zdecydowali się na zostawienie chorego w namiocie i wyruszenie do ataku całą piątką. Z namiotów wyszli o godzinie 7.30. Jako pierwsi szli związani w jeden zespół Kłaput, Malatyński i Olech, za nimi — Brański i Rubinowski. Początkowo poszli 200 m wprost w górę i stanęli na przełamaniu ściany. Ku ich zaskoczeniu, zamiast spodziewanej przełęczy w grani, przed nimi rozciągało się rozległe śnieżno-lodowe plateau. Grań początkowo nie była trudna. Niedaleko wierzchołka znajdowała się skrzesana turnia granitowa, którą ominęli zjazdem na linie. Za nią — grupka skałek i 2 śnieżne wzniesienia wierzchołka. Trudno określić, które z nich jest wyższe, weszli więc na obydwa. Była godzina 11.30. Na szczycie sfotografowali panoramę i zrobili pamiątkowe zdjęcie z flagami Polski i Nepalu. Połączyli się radiotelefonem z bazą, gdzie już wiedziano o sukcesie, gdyż atak był cały czas obserwowany przez lornety.

Pomoc

21 maja do pomocy zmęczonym — Olechowi i Olszewskiemu — dołączyli Brański, Kłaput, Malatyński i Rubinowski z Szerpami. Prowadzili Brański z Olechem i 22 maja osiągnęli oni początek II Tarasu. Tego samego dnia Kłaput, Malatyński i Rubinowski zaporęczowali najbardziej strome fragmenty drogi i założyli obóz IV (6800 m) na II Tarasie. Po naradzie i połączeniu radiotelefonicznym z kierownikiem, Polacy podjęli decyzję atakowania Kangbachen już w tym momencie, przyjmując szybką lecz ryzykowną taktykę „wędrującego obozu”. Była to ostatnia szansa, ponieważ za niecały tydzień można się było spodziewać nadejścia monsunu. 23 maja o godzinie 7.30 obóz IV opuściły 3 współpracujące zespoły dwójkowe: Brański i Rubinowski, Kłaput i Malatyński oraz Olech i Olszewski. Wiał słaby wiatr, ale pogoda była dobra. Warunki śnieżne były jednak ciężkie. Zespoły poruszały się jednak bardzo wolno trawersując grzędy lodowo-skalne i pola śnieżne. Około godziny 17 rozbili 2 namioty na wysokości 7100 m, na częściowo usypanych, częściowo wyrąbanych w lodzie platformach. Ciężki dzień i długotrwałe przygotowanie biwaku sprawiło, że 24 maja szóstka szturmowa wyruszyła dopiero w południe. Dzień był podobny do poprzedniego. Taka sama pogoda, zbliżony charakter drogi. Już po 4 godzinach marszu, o godzinie 16 zaczęli przygotowywać platformy pod namioty. Osiągnięta wysokość — 7300 m.

Odwrót

Była godzina 15.30 i Tashi, obawiając się biwaku, zaczął namawiać do odwrotu. Dał się jednak przekonać Davisowi i dwójka ruszyła jeszcze w górę. Gdy stanęli w punkcie, który uważali za wierzchołek, stwierdzili, że byli w błędzie. Ale właściwy wierzchołek był już niedaleko. O godzinie 16.15 stanęli na najwyższym punkcie długiej grani Nuptse. Nie mieli czasu na zbyt długie podziwianie wspaniałych i groźnych widoków: czarnego, niemal zupełnie wolnego od śniegu Everestu i Lhotse — kąpiącego się w chmurach. Po 15 minutach rozpoczęli zejście i o godzinie 19 zameldowali się w powiększonym obozie VIII. Znaleźli tam Boningtona, Browna, Jamesa Swallowa i Szerpę Ang Temba, gotowych do podjęcia drugiego szturmu. 17 maja wymieniona czwórka opuściła obóz o godzinie 6.45. Grań osiągnęła o 10, a wierzchołek — już o godzinie 11.30! O godzinie 14 wszyscy byli z powrotem .v namiotach obozu VIII. Sukces Brytyjczyków na trudnym technicznie szczycie trzeba ocenić bardzo wysoko. Zdobywcy okazali się skromni, toteż nikt w świecie alpinistycznym nie usłyszał po powrocie wyprawy zadęcia w fanfary, choć byłoby ono znacznie bardziej uzasadnione niż w szeregu innych przypadków.

Wznowienie wyprawy

14 maja na czoło wyszli Bonington i Brown. Przeszli oni pole śnieżne i wspinając się ukosem w lewo po twardym lodzie z rąbaniem stopni, o godzinie 16.30 prawie osiągnęli końcowy kuluar — wyprowadzający na grań szczytową. 15 maja Davis i Tashi opuścili obóz VII o godzinie 9.30 i szybko posuwali się w górę przetartym poprzedniego dnia szlakiem. Za nimi szli mocno obciążeni Bonington i Brown. W południe prowadząca dwójka dotarła do punktu osiągniętego poprzedniego dnia. O godzinie 15 Da vis i Tashi znaleźli wygodną platformę i rozbili namiot obozu VIII (7250 m). Następnego ranka — 16 maja — Davis i Tashi wyszli z namiotu o godzinie 7 i rozpoczęli ciężką pracę rąbania stopni w końcowym kuluarze. Musieli często zmieniać się w prowadzeniu. Po 6 godzinach wyczerpującej wspinaczki, stanęli wreszcie na grani szczytowej. Po krótkim odpoczynku ruszyli w stronę wierzchołka. Początkowo posuwali się trawersem po północnej stronie grani, częściowo w miękkim śniegu, częściowo po mało nachylonych skałach. Przeszli 2 małe grańki i za nimi zobaczyli wierzchołek. Wydawał się jeszcze bardzo odległy.

7100 m amerykanscy alpinisci anglicy annapurna ii annapurna iv atak na baszte atak na szczyt austriacy zdobywaja 8 tysiecznik baintha brakk broad peak middle bursztyn cechy kamieni szlachetnych cho oyu cztery obozy dhaulagiri dhaulagiri iv droga baueka faza biochemiczna formy kamieni ozdobnych gasherbrum i gaz i ropa gaz ziemny gestosc gazu zagadnienie gory zagadnienie gory p 10 zagadnienie gory p 11 zagadnienie gory p 12 zagadnienie gory p 13 zagadnienie gory p 14 zagadnienie gory p 15 zagadnienie gory p 16 zagadnienie gory p 17 zagadnienie gory p 18 zagadnienie gory p 2 zagadnienie gory p 3 zagadnienie gory p 4 zagadnienie gory p 5 zagadnienie gory p 6 zagadnienie gory p 7 zagadnienie gory p 8 zagadnienie gory p 9 granaty gyachung kang himalchuli jesienny sukces kangbachen kangchendzonga klasyfikacja kamieni ozdobnych kwarc lawina lhotse shar liptobiolity lodowiec lupki palne manaslu mineraly na nowych szlakach na nowym szlaku nefryt niewyjasniona tragedia nuptse oboz v odwrot ozokeryt paliwa plynne peak 29 perm podwojny sukces pola lodowe polacy polepszenie warunkow polski sukces pomoc porowatosc prosty jak jedynka przepuszczalnosc rakaposhi rekonesans sedymenty weglanowe sezon shisha pangma slaba forma spis wyposazenia szczegoly tragedii szturm torowanie drogi trasa trudnosci trzecia wyprawa trzeciorzed warunki powstawania zloz wegiel brunatny wloscy przewodnicy wschodnia gran p 10 p 11 p 12 p 13 p 14 p 15 p 16 p 17 p 18 p 2 p 3 p 4 p 5 p 6 p 7 p 8 p 9 wyprawa niemiecka wznowienie wyprawy yalung kang zamiec na mansalu zloza kredy zloza w karbonie znaczenie paliw plynnych znaczenie paliw stalych zwyciestwo i tragedia zywice kopalne zywnosc szturmowa